Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
47 obserwujących 128 notek 189559 odsłon
unukalhai, 10 października 2016 r.

Zapiski o kapitulacji moralnej

Kontynuując prezentowanie tekstów wartych tego, aby je w ogóle zamieszczać  w charakterze notki na blogu, przedstawiam obszerne fragmenty eseju Jerzego Stempowskiego zatytułowanego „Sytuacja moralna kontynentu”, a  opublikowanego w Zeszycie IX  „Archiwum Emigracji” (nr 3 z 2000 roku). Zeszyty te  są prezentacją  tekstów i dokumentów  powstałych  na emigracji , które to teksty niedopuszczone były do rozpowszechniania w PRL-u przez  cenzurę.  Tekst eseju powstał w czasie II wojny światowej, w wyniku refleksji po klęsce Francji w 1940 r., gdy Jerzy Stempowski zmuszony został szukać schronienia w  Szwajcarii.

Zeszyty  „AE” edytowane są przez   wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.[1]

[1] Do ogłoszenia drukiem archiwaliów Jerzego Stempowskiego zdeponowanych w Bernie, w Burgerbibliothek jako "Stempowski Nachlass" (materiały z lat 1940-1969) został upoważniony przez p. Dieneke Tzaut, zmarłą w 1998 r.  kuratorkę spuścizny po Jerzym Stempowskim,  Wacław Zyndram Kościałkowski (małżeństwo Janiny i Wacława Kościałkowskich przyjaźniło się z Autorem).

Esej powstał w czasie drugiej wojny światowej, którą Stempowski spędził  w Szwajcarii (najpierw w Bernie, a następnie w małej miejscowości  Muri  pod Bernem).

http://www.bu.umk.pl/Archiwum_Emigracji/Onas.htm

 

Jakkolwiek tekst liczy sobie ponad siedemdziesiąt lat  dostrzegłem w nim krzyczące analogie do obecnej sytuacji w Europie, jeśli tylko zamienimy opresję totalizmu narodowosocjalistycznego (czy kominternowskiego) na opresję z gatunku political correctness.  Jedni  odczytają taką analogię wprost, zaś inni pewnie à rebours. Wygląda więc na to, wszystko już było, czyli nic nowego pod słońcem.  Na zakończenie dodam, iż ze względu na przerażająco wyrafinowaną erudycję  Jerzego Stempowskiego zmuszony byłem do pominięcia  licznych dygresji, które z jednej strony same w sobie stanowią  perełki  eseistyki , ale z drugiej,  zwłaszcza dla mniej erudycyjnie przygotowanych czytelników,  byłyby utrudnieniem w śledzeniu  głównego  wątku. Oczywiście mój wybór w kwestii  co pominąć, a co zachować z tekstu oryginalnego, jest w zupełności subiektywny. Ktoś inny dokonałby w tym względzie  najpewniej odmiennej selekcji. Dla zainteresowanych jest wyjście, bo mogą sięgnąć po tekst oryginalny, który jest dostępny w postaci zdigitalizowanej, do czego zresztą zachęcam.
Pominięte partie eseju  oznaczyłem jako (…), natomiast  przypisy własnego autorstwa zamieściłem w nawiasach kwadratowych […].

Notka niniejsza  koresponduje, choć nieprzesadnie mocno, z tematyką poruszoną przez blogera ZBIGWIE w  notce zatytułowanej „Paryż, Niemcy i Miłość” z 14 czerwca 2013 r.

link:
http://zbigwie.salon24.pl/513028,paryz-niemcy-i-milosc

(…)

Obcych uderza zawsze u Francuzów drażliwość miłości własnej, czułość honoru i pewna szczególna ocena sławy i rozgłosu. Francuz, mówią, godzi się na wszystko, prócz na to, aby pozostać niedostrzeżonym. Ludzie Północy biorą to najczęściej za próżność. Jest to jednak zbytnie uproszczenie rzeczy nierównie głębszej i zawiłej. Aby ją lepiej zrozumieć, wypada przejść w pamięci wszystkie manie wielkości od Ludwika XIV do Napoleona, odziedziczone przez dzisiejszych Francuzów, wszystkie łuki tryumfalne, pałace, słońca Austerlitzu, orły, sztandary, wieki blasku i sławy idące przez pokolenia.

Sam nawet smak artystyczny Francuzów jest w gruncie rzeczy innym wyrazem tej samej manii wielkości według zasady horacjańskiej: qui non tendit ad summum, vergit ad imum[2].

W sztuce wszystko, co gorsze od najlepszego, nie liczy się. (Kto nie dostrzegł, ile pychy ukrywa się w pochwale mierności, nie zrozumiał dobrze Horacego). U tak głęboko francuskiego Boileau[3] uderza nas nade wszystko pedantyczna nienawiść wszystkiego, co mierne. Gdy przypomnimy sobie Wiktora Hugo, który wolał spędzić 18 lat na wyspie niż przeprosić Napoleona Małego [4], gdy przypomnimy sobie wszystkie zawarte w literaturze francuskiej odcienie goryczy zrodzonej z dumy, wówczas zrozumiemy lepiej pewne obciążenie dziedziczne pokonanych z 1940.

[2]  (łac. ) w sensie: kto nie dąży do szczytu, ten się cofa;
[3]Nicolas Boileau-Despréaux (1636 -1711, Paryż) – francuski poeta i krytyk literacki, historiograf Ludwika XIV, członek Akademii Francuskiej, autor: Satyr, Listów, poematu Sztuka poetycka –„Biblii klasycyzmu” w poezji;
[4] Napoleon Buonaparte („mały kapral”, „mały wielki człowiek”, etc. analogie do nikczemnego wzrostu cesarza Francuzów).

Krótki okres komitetów nieinterwencji i panowania „monachijczyków” nie mógł zmyć w ciągu kilku lat tradycji wytworzonych w biegu stuleci. Żaden inny naród nie był, być może, równie mało przygotowany psychicznie do kapitulacji i abdykowania ze swej roli w Europie. Zresztą ani po Waterloo ani po Sedanie okoliczności nie wymagały od Francji kapitulacji moralnej obecnego typu, kapitulacji „dynamicznej” z narastającą wciąż listą abdykacji i upokorzeń. Lista ta bowiem nie jest bynajmniej zamknięta. Już po dekretach antysemickich i samorządzie korporatywnym, w listopadzie Pietro Solari pisał w „Corriere della sera”, że Francja nie jest jeszcze dość zwyciężona, i że jej duch „plutokratyczny” jeszcze żyje. „Francja — pisał — musi jeszcze ponieść klęskę moralną równie rozstrzygającą jak była jej klęska wojskowa”. Czytelnik szuka w wyobraźni upokorzeń, jakie zwycięzcy trzymają jeszcze w zapasie dla Francji, i mimo woli przychodzą mu na myśl wzory z Polski: „Nur fur Volksdeutsche”, „Adolf-Hitler Platz”, „Sieradz vom polnischen Joch befreit”, i wszystkie inne rekwizyty niemieckiego „kierownictwa”.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • grześ, nie pij tyle i tak desperacko
  • kierdel: co oznacza teza, ze nie można udowodnić istnienia Boga? Kto tego nie może, no i o...
  • maur istnieje bardzo wiele terapii medycznych stosowanych w różnych kulturach i...

Tagi

Tematy w dziale