Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
46 obserwujących 128 notek 189139 odsłon
unukalhai, 5 grudnia 2016 r.

Korpo remanent

W pierwszym numerze "POLIS" MPC, który ukazał sie w grudniu 2008 r. zamieściłem próbkę tekstową, która zatytułowałem "Rytualna pląsawica psów Pawłowa".Było to osiem lat temu i sam nie wiem na ile jeszcze moje ówczesne obserwacje się zdezaktualizowały. W obecnej wersji wprowadziłem jedynie  nieliczne kosmetyczne korekty stylistyczne. Zatem ciekaw jestem w tej kwestii opinii ewentualnych czytelników.

A oto tekst wspomnianej  pląsawicy.

Pewnie każdy spotkał się z terminem „wyścig szczurów” i mniej więcej wyobraża sobie, jaki niesie ten termin  zakres znaczeniowy. W potocznym rozumieniu tak jest określany bezwzględny wyścig, w którym należy wykazać swoją przewagę nad innymi uczestnikami wedle narzuconych kryteriów oraz reguł. Obowiązujące w momencie przystąpienia  do wyścigu kryteria i reguły mogą okazać się zmienne w czasie, a ich zakres może być dosyć dowolnie interpretowany i, mówiąc kolokwialnie, poddawany manipulacjom. I najczęściej tak właśnie się dzieje, że zasady bywają zmieniane podczas trwania wyścigu. Powody, dla których organizowane są „wyścigi szczurów”, a także kwestia, czy ich uczestnicy zdają sobie z nich sprawę i w jakim stopniu, będą przedmiotem próby oceny w niniejszym tekście.

W najbardziej pełnej, klinicznej czy też podręcznikowej postaci, taki wyścig ma miejsce w dużych korporacjach, gdzie weryfikowane są rozwiązania organizacji gospodarczo-społecznej, zaadoptowane ze sposobu organizacji pracy zaobserwowanego np. w termitierach. Wdrażanie ich odbywa się przy zastosowaniu udoskonalanych wciąż rozwiązań organizacyjnych i, rzecz jasna, socjotechnicznych. Korporacje nastawione są na maksymalne wykorzystanie wydajności wszystkich czynników produkcyjnych i zasada ta dotyczy także ich potencjału kadrowego. „Czynnik ludzki” jest newralgicznym elementem pośród czynników produkcyjnych ze względu na swoją specyfikę, dlatego metody stosowane w celu wymuszania jego standaryzacji są wielopłaszczyznowe. Pracownicy, którzy mają być maksymalnie efektywnie wykorzystani, poddawani zostają oddziaływaniom mającym zagwarantować minimalizowanie wszystkich czynników, które mogłyby ich rozpraszać i odciągać od kwestii związanych z funkcją wykonywaną w korporacjach. Spróbuję zatem opisać niektóre z takich oddziaływań, które uważam za istotne.

Jednym z takich socjotechnicznych uwarunkowań jest organizacja pracy, wymuszająca na pracownikach przeznaczanie jak największej ilości czasu na kwestie związane z funkcjonowaniem korporacji. Poza prozaicznym czasem pracy biurowej, z reguły przekraczającym kodeksowe osiem godzin, są to różnego rodzaju szkolenia, imprezy okolicznościowe, rodzaje mityngów, imieniny szefa, wiceszefów itp. Kto zechce się wyłamywać z tego rodzaju integrowania się z zespołem, jest „źle postrzegany”, a w każdym razie taka opinia jest rozpowszechniana pośród pracowników. Zatem mało kto decyduje się by na własnej skórze zweryfikować jej prawdziwość. Imprezy integracyjne mają ukryty cel, nieujawniany przed pracownikami. Jest nim ujednolicenie poglądów na różne zdarzenia życia publicznego: gospodarczego, społeczno-politycznego i kulturalnego. Jest rzeczą jasną, że najłatwiej je przeprowadzić w zespołach młodych wiekiem, czyli wśród zbiorowości osób, która nie nabyły jeszcze stosownych doświadczeń i z reguły nie dysponujących dostatecznym potencjałem krytycyzmu. Dlatego w korporacjach jednym z głównych czynników rekrutacji jest wiek; z reguły zatrudnia się jako nowych pracowników wyłącznie osoby poniżej trzydziestego roku życia.

Z punktu widzenia socjotechniki ma to także tę zaletę, że w większości są to osoby stanu wolnego i bezdzietne, tj. nie mające obowiązków rodzinnych, mogących stanowić konkurencję  z wymogami narzucanymi przy realizacji zadań korporacji, przy czym zadań nie tylko finansowo-gospodarczych ale także ważnego profilowania ideolo wg dogmatów  globalistów. Psychologiczne uzasadnienie jest takie, że nieobciążony obowiązkami na rzecz  własnej rodziny pracownik nie ma ważniejszej niszy niż korporacyjna. I okazuje się, że pracownik, chcąc nie chcąc,  akceptuje fakt, że poza korporacją nie ma ważniejszego świata. Co więcej, on go wcale nie szuka i nie chce znaleźć. Pracując maksymalnie wydajnie,  zazwyczaj grubo ponad ustawowy wymiar godzin wykazuje swoja dyspozycyjność zawsze, kiedy „trzeba”. I oczywiście to „trzeba” zdarza się bardzo często.

Także jako test lojalności. Wtedy szuka się sposobów, aby oszukiwać organizm który odczuwa przemęczenie. Na początku  pomaga np. wspomaganie amfą, toteż uznanie i awanse są szybkie. Wyróżniający się ponadnormatywni z czasem sami zajmują pozycję poganiaczy dla innych, gdyż wielu z dotychczasowych dostało zadyszki, a w ślad za nią wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy. Ale poganiacze również dostaną zadyszki, to tylko kwestia czasu,  ale na razie jeszcze o tym nie wiedzą, a nawet, jeśli zdają sobie z tego sprawę, to uważają, że akurat właśnie im dopisze szczęście. Nie wiedzieć czemu, akurat im. Gdy pozycja w korporacji krzepnie, to zarobki pozwalają już na inne ułożenie sobie życia. Np. założenie rodziny.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale