Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
47 obserwujących 126 notek 185893 odsłony
unukalhai, 1 stycznia 2017 r.

PRL a III RP - znajdź różnice

Odprawa aktywu administracyjnego w Komitecie Centralnym dobiegła końca. Po referacie:
„Zadania ideologiczne aparatu ścigania na obecnym etapie" nastąpiła anemiczna dyskusja, która wygasła szybko. Towarzysze, pogadując między sobą, kierowali się ku wyjściu, gdy kierownik wydziału administracyjnego, generał Rurkiewicz, zatrzymał prokuratora Musioła ze stołecznego nadzoru i powiedział:

- Wpadnijcie do mnie na chwilę. Musioł, chciałbym z wami pogadać! -

Aby nie było wątpliwości: Wydział Administracyjny KC ma niewiele wspólnego z administracją. Wydział ten trzyma w garści administrację państwową, kadry rządowe, bezpieczeństwo i aparat ścigania: prokuraturę, sądy i adwokaturę. To tutaj zbiegają się nici egzekutywy i stąd wychodzą impulsy, którym posłuszny jest sołtys i szef powiatowego urzędu bezpieczeństwa, prokurator i komendant posterunku Milicji Obywatelskiej

Kronikarz usiłujący odtworzyć dzisiaj bieg wypadków zmuszony jest uznać owe banalne słowa za początek dramatu; z chwilą gdy zostały wypowiedziane, sprawy poczęły się toczyć zrazu leniwie, później coraz szybciej i szybciej, aby osiągnąć dramatyczną kulminację.

- Wpadnijcie do mnie, Musioł!

Zagadnięty skrzywił się wewnętrznie. Nie lubił generała i z doświadczenia wiedział. że zaproszenia takie nie wróżą nic dobrego. Zapachniało kłopotami. Stary będzie chciał uterenowić wnioski z narady i znów trzeba się będzie gimnastykować. Nauczony doświadczeniem nie dał jednak nic poznać po sobie i powiedział:

- Tak jest, towarzyszu.

- Widzicie, Musioł - zagaił generał gdy zostali sami w przestronnym zacisznym gabinecie - całe te ideologiczne gadu-gadu nie warte funta kłaków, jeśli nie potraficie uterenowić go i przełożyć na język działania. A tu, akcja naszej prokuratury stołecznej nadal jest apolityczna. Wy, Musioł, i z wami inni towarzysze, zapominacie skąd wam nogi rosną; klasa robotnicza nie po to wam dała władzę abyście się nią bawili i sadzili sobie babki w piasku. Czas abyście upolitycznili waszą działalność.

Generał, znany z awersji do intelektualistów, był człowiekiem czynu i w jego kodeksie sens władzy sprowadzał się do konkretów, a nie do ideologicznego mędrkowania. Na swoim sztandarze wypisał sobie maksymę Lenina: "Sens To Władza" i całą resztę której nie rozumiał i którą gardził, skłonny był tolerować pod warunkiem, że nie przeszkadza mu w operatywnej robocie.

- Musicie wziąć na warsztat takie sprawy, które pokażą społeczeństwu gdzie wróg! Musicie pomóc partii - do kurwy-nędzy!

Uderzył dłonią w blat biurka aż ołówki i skoroszyty podskoczyły.

- A wy nic tylko pieprzycie się na peryferiach, łowiąc drobnicę i udajecie aparat ścigania zamiast wziąć się za elementy obce nam klasowo i n a r o d o w o. Porośliście w pirze i pogubiliście zęby!

- Towarzyszu generale - zaoponował Musiał - robimy co się da i zgodnie z waszymi własnymi dyrektywami i koncentrujemy się na przestępczości gospodarczej i na walce ze spekulacją…

- To było wczoraj! - przerwał mu generał. - A dziś mamy inne priorytety. Nie udawajcie mi tutaj dziecka, Musioł.

- Ale towarzyszu, mamy ręce związane praworządnością: musimy działać w ramach kodeksu karnego - powiedział prokurator, domyślając się dokąd tamten steruje. - Aparat wymiaru sprawiedliwości nie zapomniał konsekwencji epoki stalinowskich błędów i wypaczeń. Nasi ludzie dobrze pamiętają, że partia biła nas mocno za ten okres. Zresztą sami wiecie...

- Do d . . . z waszymi inteligenckimi zahamowaniami; zostawcie to adwokatom, to ich chleb powszedni. A wy jesteście prokuraturą. orężem partii i państwa i odpowiadacie za realizację naszej polityki na waszym odcinku. Partia was na stanowisku postawiła i partia może was z tego stanowiska zdjąć! A tu byle chłystek wyciera sobie wami gębę, judząc opinię publiczną przeciwko wam. I jak wyglądacie? Jak my wyglądamy?-

- Tu leży pies pogrzebany! - pomyślał Musioł. Wszystko dotychczas to była tylko przygrywka.

Tymczasem generał wygrzebał ze stosu papierów gazetę i rzucił ją rozmówcy poprzez biurko.

- I co wy na to?

Na płachcie gazetowej jeden z artykułów obrysowany był czerwoną kredką i tą samą kredką poniżej dopisane było parę słów i podpis.

- I co wy na to?" Podpisane: Wiesław.

Musioł nie tknął gazety.

- No, czemu nie czytacie kolejnego paszkwilu na prokuraturę?

- Znam ten artykuł; to Osman w "Kurierze ".

- Znacie? To mało. Co zamierzacie zrobić w tej sprawie ? Ten Żyd bez przerwy wyciera sobie gębę milicją, prokuraturą., aparatem administracyjnym, a Wiesław za każdym razem przesyła mi te artykuły z odręczną adnotacją: "Co wy na to?" Niby że on ma rację, a nasz aparat jest do kitu! –

- Próbowałem już tędy i owędy, generale - powiedział Musioł perswazyjnie - ale redakcja stoi za nim; powiadają . że towarzysz Gomułka publicznie zachęcał prasę do śmiałej krytyki i piętnowania błędów aparatu. Mówiłem w tej sprawie z Wydziałem Prasy KC , ale odmówili ingerencji. Osman robi kawał. dobrej roboty - powiedzieli - bo jak co weźmie na warsztat, to sprawy ruszają z miejsca i jego interwencje skutkują. Pomaga ludziom i rozładowuje napięcia. Kazali mi się ustosunkować merytorycznie i jak coś jest nieścisłe to go opieprzą, ale dotychczas to co pisze trzyma się kupy.
 Co miałem robić? Oni reprezentują linię partyjnej propagandy, więc mam związane ręce, a ten sk...syn to czuje i nikogo się nie boi.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale